poniedziałek, 16 stycznia 2017

W domowym zaciszu i spódnicy z 1901

Po tym jak pod choinkę dostałam maszynę zdalną do pracy i korzystając z początku ferii postanowiłam uszyć spódnicę z początku XX wieku. I tak oto kolejnego dnia przyszedł czas na spontaniczną sesję zdjęciową. Niestety nie jest ona na śniegu, który wręcz idealnie pasuje do spódnicy ciągnącej się po ziemi. Obecnie jestem trochę chora więc sesja odbyła się w domu.
W charakteryzacji bardzo pomocną była moja siostra. Aż wstyd się przyznać, że makijaż wyszedł jej lepiej niż mi kiedykolwiek (zważając na fakt, że jest ona młodsza o 4 lata). Druga para rąk przydała się także przy tapirowaniu, gdyż moje włosy są dość oporne na jakąkolwiek ingerencję. A teraz czas na zdięcia.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz