piątek, 30 września 2016

Kobieta w czasach restauracji francuskiej- "Kobieta idealna" cz.4


Na początku XIX wieku ubiór był w zasadzie ukształtowany, później przechodził tylko drobne modyfikacje.

Pierwszym etapem była francuska restauracja przypadająca na lata 1815-1825. Zachodnioeuropejski ubiór kobiecy zachował pewne cechy wcześniejszego "stylu antykizującego". Jedynie suknie, w dalszym ciagu dość proste, miały obszerniejsze spódnice, a talia powoli zaczęła wracać na swoje naturalne miejsce.

Dodatkowo we Francji nastąpiła fala anglomanii, która nadała ubiorowi cech mody angielskiej. Noszono kwadratowe chusty zakrywające dekold, spencer i płaszcz typu carrick.

Suknie uległy skróceniu, u dołu były zdobione girlandami z kwiatów. Rękawy zdobiono haftami.

czwartek, 15 września 2016

Kobieta w okresie dyrektoriatu, konsulatu i cesarstwa-"Kobieta idealna" cz.3


Od 1795 do 1799 kobiety nosiły długie batystowe lub muślinowe suknie z drobnymi fałdkami i głęboko wydekoldowane. Obowiązkowy był szal lub spencer, który stał się modny w 1798. Podniesioną talię podkreślała wąska wstążka wiązana z tyłu.
Przykład spencera
Głowy zdobiły greckimi perukami, zakładały również budki z  wypukłą główką i wysuniętym rondem, przystrojone piórem. Pod koniec dyrektoriatu powrócono do czepków i turbanów.
Każda kobieta posiadała torebkę ridicule lub balantine, która albo trzymała w ręku albo mocowania do paska.

Konsulat i cesarstwo (1799-1815)
Suknie przestają być szyte tylko i wyłącznie z lekkich tkanin. Dalej króluje wysoka talia. Dekolt jest kwadratowy  nie odsłaniający ramion.

Rękawy z początku bardzo krótkie niekiedy sięgały łokcia i były zapinane na guziki "w stylu angielskim".
Pod koniec okresu konsulatu noszono też krochmalone i plisowane kołnierze lub niskie, które okalały dekold.

W 1804 pojawił się gorset krótki i lekki, rodzaj płuciennego kaftanika. Potem zaczęto go usztywniać fiszbinami. Następnie około 1808 modne stały się gorsety w stylu medycejskim opinające brzuch i biodra. Powrócono do bielizny zapomnianej w okresie dyrektoriatu. Nosono koszule i halki ze starannym ich wykończeniem.
Większość zmian dotyczyła dodatków. Suknie haftowano, a koronki stały się nieodzownym elementem stroju dworskiego.

poniedziałek, 12 września 2016

Złote Popołudnie 2016, czyli przygodę z XIX wiekiem czas zacząć

Fot. Retro Atelier
Przygotowania do Złotego Popołudnia trwały niedługo, bo przez niecałe trzy dni powstała suknia z lat 60-tych XIX wieku. Prawdopodobnie tu tkwił błąd, bo gdy się człowiek spieszy to się diabeł cieszy. Z efektów jestem przeciętnie zadowolona, przede wszystkim ostatecznie nie zdążyłam dopasować gorsetu do moich wymiarów, co skutkowało zagubieniu wcięcia w talii. Na szczęście stan ogólny był taki, że ostatecznie mogłam pokazać się w tym stroju.


Na Złote Popołudnie wybrałam się z siostrą Antoniną. Około godziny pierwszej ukazał się nam Dwór Sieraków w całej swej okazałości. Moje marzenia stały się rzeczywistością, bo oto koło nas przechadzały się dziewiętnastowieczne piękności pod koronkowymi parasolkami, a inne piknikowały wraz z dżentelmenami. Pobiegłyśmy się przebrać, aby stać się częścią tego sielankowego obrazka.

Wraz z oficjalnym rozpoczęciem zaczął swój koncert smyczkowy Kwartet Galicyjski, który później występował jeszcze dwókrotnie.
Wzięłyśmy udział w dwóch wykładach o steampunku w modzie i literatururze. W przerwie między nimi wykonano wspólne zdjęcie przed dworem metodą mokrego kolodionu.
Dopiero później miałyśmy czas żeby odsapnąć i zrobić kilka zdjęć.





O godzinie 18.00 swoje umiejętności zaprezentowała Szkoła Tańca Jane Austen, następnie zaprosiła do wspólnego balu. Była to najcudowniejsza godzina całego dnia. Wszystkie tańce tańczyłam pierwszy raz ( ciężko się przyznać ) z polonezem włącznie. Szkoda, że było ich tylko cztery. Mimo iż było za mało mężczyzn i wszystkie przetańczyłam z koleżankami, twierdzę, iż nie można tego w żadnym wypadku uznać za czas stracony.
Fot. Stanisław Rozpędzik

Odbyły się także wybory najeleganteszego dżentelmena, które są coroczną tradycją Złotego Popołudnia.

Wszystko zakończyło się spektaklem "Mechaniczne serce", a mi nie pozostało nic jak tylko wrócić do szarej rzeczywistości XXI wieku. Szczerze mówiąc przekonałam się na własnej skórze co to kac post-historyczny, o którym w swoim słowniczku wspominała Domowa Kostiumologia.