poniedziałek, 16 stycznia 2017

W domowym zaciszu i spódnicy z 1901

Po tym jak pod choinkę dostałam maszynę zdalną do pracy i korzystając z początku ferii postanowiłam uszyć spódnicę z początku XX wieku. I tak oto kolejnego dnia przyszedł czas na spontaniczną sesję zdjęciową. Niestety nie jest ona na śniegu, który wręcz idealnie pasuje do spódnicy ciągnącej się po ziemi. Obecnie jestem trochę chora więc sesja odbyła się w domu.
W charakteryzacji bardzo pomocną była moja siostra. Aż wstyd się przyznać, że makijaż wyszedł jej lepiej niż mi kiedykolwiek (zważając na fakt, że jest ona młodsza o 4 lata). Druga para rąk przydała się także przy tapirowaniu, gdyż moje włosy są dość oporne na jakąkolwiek ingerencję. A teraz czas na zdięcia.











poniedziałek, 5 grudnia 2016

Przygotowania do balu


Wchodząc do Podchorążówki 14 stycznia 2017 będziemy mieli okazję cofnąć się o dokładnie 210 lat prosto do roku 1807. Jest to wydarzenie dość ekscytujące by zacząć się martwić na zapas w co można by się ubrać. Dlatego przygotowałam obrazy, które można potraktować jako inspirację, by w końcu ruszyć się z wygodnej kanapy i zasiąść do maszyny by nie zostawiać wszystkiego na ostatni tydzień.

Już nie przedłużając, zapraszam do oglądniecia galerii z sukniami z roku 1807.












Mam nadzieję że pomoglam i jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli (i nie zachoruje, jak to często bywa w sezonie zimowym)- DO ZOBACZENIA NA BALU!

piątek, 30 września 2016

Kobieta w czasach restauracji francuskiej- "Kobieta idealna" cz.4


Na początku XIX wieku ubiór był w zasadzie ukształtowany, później przechodził tylko drobne modyfikacje.

Pierwszym etapem była francuska restauracja przypadająca na lata 1815-1825. Zachodnioeuropejski ubiór kobiecy zachował pewne cechy wcześniejszego "stylu antykizującego". Jedynie suknie, w dalszym ciagu dość proste, miały obszerniejsze spódnice, a talia powoli zaczęła wracać na swoje naturalne miejsce.

Dodatkowo we Francji nastąpiła fala anglomanii, która nadała ubiorowi cech mody angielskiej. Noszono kwadratowe chusty zakrywające dekold, spencer i płaszcz typu carrick.

Suknie uległy skróceniu, u dołu były zdobione girlandami z kwiatów. Rękawy zdobiono haftami.

czwartek, 15 września 2016

Kobieta w okresie dyrektoriatu, konsulatu i cesarstwa-"Kobieta idealna" cz.3


Od 1795 do 1799 kobiety nosiły długie batystowe lub muślinowe suknie z drobnymi fałdkami i głęboko wydekoldowane. Obowiązkowy był szal lub spencer, który stał się modny w 1798. Podniesioną talię podkreślała wąska wstążka wiązana z tyłu.
Przykład spencera
Głowy zdobiły greckimi perukami, zakładały również budki z  wypukłą główką i wysuniętym rondem, przystrojone piórem. Pod koniec dyrektoriatu powrócono do czepków i turbanów.
Każda kobieta posiadała torebkę ridicule lub balantine, która albo trzymała w ręku albo mocowania do paska.

Konsulat i cesarstwo (1799-1815)
Suknie przestają być szyte tylko i wyłącznie z lekkich tkanin. Dalej króluje wysoka talia. Dekolt jest kwadratowy  nie odsłaniający ramion.

Rękawy z początku bardzo krótkie niekiedy sięgały łokcia i były zapinane na guziki "w stylu angielskim".
Pod koniec okresu konsulatu noszono też krochmalone i plisowane kołnierze lub niskie, które okalały dekold.

W 1804 pojawił się gorset krótki i lekki, rodzaj płuciennego kaftanika. Potem zaczęto go usztywniać fiszbinami. Następnie około 1808 modne stały się gorsety w stylu medycejskim opinające brzuch i biodra. Powrócono do bielizny zapomnianej w okresie dyrektoriatu. Nosono koszule i halki ze starannym ich wykończeniem.
Większość zmian dotyczyła dodatków. Suknie haftowano, a koronki stały się nieodzownym elementem stroju dworskiego.

poniedziałek, 12 września 2016

Złote Popołudnie 2016, czyli przygodę z XIX wiekiem czas zacząć

Fot. Retro Atelier
Przygotowania do Złotego Popołudnia trwały niedługo, bo przez niecałe trzy dni powstała suknia z lat 60-tych XIX wieku. Prawdopodobnie tu tkwił błąd, bo gdy się człowiek spieszy to się diabeł cieszy. Z efektów jestem przeciętnie zadowolona, przede wszystkim ostatecznie nie zdążyłam dopasować gorsetu do moich wymiarów, co skutkowało zagubieniu wcięcia w talii. Na szczęście stan ogólny był taki, że ostatecznie mogłam pokazać się w tym stroju.


Na Złote Popołudnie wybrałam się z siostrą Antoniną. Około godziny pierwszej ukazał się nam Dwór Sieraków w całej swej okazałości. Moje marzenia stały się rzeczywistością, bo oto koło nas przechadzały się dziewiętnastowieczne piękności pod koronkowymi parasolkami, a inne piknikowały wraz z dżentelmenami. Pobiegłyśmy się przebrać, aby stać się częścią tego sielankowego obrazka.

Wraz z oficjalnym rozpoczęciem zaczął swój koncert smyczkowy Kwartet Galicyjski, który później występował jeszcze dwókrotnie.
Wzięłyśmy udział w dwóch wykładach o steampunku w modzie i literatururze. W przerwie między nimi wykonano wspólne zdjęcie przed dworem metodą mokrego kolodionu.
Dopiero później miałyśmy czas żeby odsapnąć i zrobić kilka zdjęć.





O godzinie 18.00 swoje umiejętności zaprezentowała Szkoła Tańca Jane Austen, następnie zaprosiła do wspólnego balu. Była to najcudowniejsza godzina całego dnia. Wszystkie tańce tańczyłam pierwszy raz ( ciężko się przyznać ) z polonezem włącznie. Szkoda, że było ich tylko cztery. Mimo iż było za mało mężczyzn i wszystkie przetańczyłam z koleżankami, twierdzę, iż nie można tego w żadnym wypadku uznać za czas stracony.
Fot. Stanisław Rozpędzik

Odbyły się także wybory najeleganteszego dżentelmena, które są coroczną tradycją Złotego Popołudnia.

Wszystko zakończyło się spektaklem "Mechaniczne serce", a mi nie pozostało nic jak tylko wrócić do szarej rzeczywistości XXI wieku. Szczerze mówiąc przekonałam się na własnej skórze co to kac post-historyczny, o którym w swoim słowniczku wspominała Domowa Kostiumologia.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Marsylianka-"Kobieta idealna" cz.2

Rewolucja francuska doprowadziła do gwałtownych zmian w modzie. Reforma strojów miała za zadanie doprowadzić do równości i przywrócić starożytne wzory.

Suknia z białego muślinu lub gazy wycięta w antycznym kroju miała uwieczniać ruchy ciała. Przewiązywana była szarfą w barwach narodowych. Włosy rozpuszczone, na nich czapka frygijska. Poza tym codziennością był plebejski fartuszek i sandały. Charakterystyczny dla tego okresu był brak ozdób.

Przede wszystkim skrócono długość spódnicy i uwolniono je od gorsetu.

sobota, 20 sierpnia 2016

Dworek Potockich, czyli sesja w Julinie

Kiedy ma ukochana siostra Tosia oznajmiła wczoraj, że jedzie na stadninę w Julinie już wiedziałam, iż chcę mieć sesję właśnie tam. Czasu jak zwykle było mało i po próbie zrobienia fryzury, która w ogóle sama się rozwaliła, zwątpiłam. Na dodatek siostrzyczka oznajmiła, że mam 10 minut do wyjazdu (ubrania nie wyprasowane, zagrzebane w pudle, ja nie ubrana a fryzurę mam zacząć od zera i brak pewności czy aparat jest naładowany) bynajmniej nie byłam ucieszona.

I kiedy Tosia poszła na jazdę, ja wraz z mamą poszłyśmy kupować bilety. Gościu zadał nam pytanie  czy my bez Pana, na co mama beztrosko odparła, że pan został w aucie ze śpiącym dzieckiem. Zreflektowała się kiedy zobaczyła parę młodą robiącą zdięcia i wytłumaczyła się z pomyłki. Mym rzekomym mężem był mój tata, który musiał zostać z moim młodszym bratem.
Uciekająca panna młoda :-P



Pierwszy raz miałam sesję w stroju historycznym poza domem i w sumie spodziewałam się tego, że będę zwracać uwagę, ale nie było tak źle. Jedna dziewczyna pokazując na mnie palcem mówiła: "Mamo, biała dama".
Kremowa, kremowa dama


Starsze małżeństwo wspomniało, że na schodach, na których wiązałam rozsznurowanego buta, Potoccy mieli robione zdjęcie.







I oto zobaczyliście obie sukienki, które zabieram na Złote Popołudnie. Nie jest do końca wiadome czy pojadę, ale z okazji tego, że tydzień później mam urodziny, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, dotanę przedwczesny prezent w pakiecie z białymi rękawiczkami.